Wałęsa. Człowiek z nadziei – recenzja filmu

Najnowszy film Wajdy skomentować można krótko: nieważne czy dobre, ważne, że polskie.

Ta refleksja wpisuje się w to, co dzieje się z polską krytyką filmową. Ze zdziwieniem czytam często recenzje poważnych panów w równie poważnych gazetach o tym, że w danym polskim filmie cenią dobre chęci reżysera czy pomysł, którego wprawdzie zrealizować się nie udało, ale liczy się, że w ogóle był. Takie ulgowe traktowanie przyczynia się do zepsucia kina, do szukania sensu tam, gdzie go nie ma, do pisania o tym, co reżyser miał na myśli (a myśli to były poważne i głębokie), gdzie niekiedy reżyser nie ma nic sensownego do powiedzenia.

Z filmem „Wałęsa. Człowiek z nadziei” jest trochę jak z samym Wałęsą, którego można kochać lub nienawidzić. Pochwalne recenzje tego filmu, wychwalanie Wajdy pod niebiosa, gdybanie, jakie nagrody otrzyma tym razem sprawiają, że zgrzytam ze złości zębami i zastanawiam się, czym tu się zachwycać. Samemu Wajdzie nie można odmówić talentu i chyba tylko on sprawił, że jego najnowszy film jest nie mizerny, a poprawny. To, co mogę mu zarzucić to łopatologicznie podana historia, brak analizy psychologicznej postaci czy czegokolwiek, co zaskoczy widza. Film jest spójny, zrealizowany zgodnie z regułami filmowej sztuki, ale życia jest w nim niewiele.

"Wałęsa. Człowiek z nadziei"/ ITI Cinema Sp. z o.o.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei”/ ITI Cinema Sp. z o.o.

Stara się zaradzić temu wcielający się w tytułową postać Robert Więckiewicz. Tylko dzięki niemu w tym filmie dzieje się cokolwiek. Wałęsa w wydaniu Więckiewicza to typ zarozumiały, niepokorny, rewolucjonista i nonkonformista, ktoś, dla kogo niemożliwe nie istnieje. Stawiający swoje pierwsze kroki w „wielkim świecie” Lech jest nieporadny, zagubiony, mówi wiele, ale rzadko wiadomo o co mu chodzi. Jedyny w swoim rodzaju język byłego prezydenta znakomicie uchwycił autor scenariusza Janusz Głowacki.

Na całe szczęście „Wałęsa” Wajdy żyje, gdyż reżyser nie uległ pokusie zrobienia z tego filmu pieśni pochwalnej na cześć najsłynniejszego polskiego elektryka. Gdyby takowej się poddał, to wówczas nawet Więckiewicz nie uratowałby tego filmu przed totalną klapą.

"Wałęsa. Człowiek z nadziei"/ ITI Cinema Sp. z o.o.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei”/ ITI Cinema Sp. z o.o.

To film, który mogę polecić fanom Więckiewicza, gdyż tego pana ogląda się z przyjemnością. Świetna charakteryzacja w połączeniu z aktorskim talentem sprawiła, że trudno byłoby mi wyobrazić sobie w roli Lecha kogoś innego. To dzięki Więckiewiczowi Wałęsa jest postacią z krwi i kości, mówiącą swoim własnym językiem, kimś, kto niekiedy błądzi czy irytuje, ale w gruncie rzeczy chce dobrze.

Kolejne fakty z życia Lecha Wałęsy, znajdują swoje odbicie w serwowanych przez Wajdę obrazach. Jest tu i wywiad przeprowadzony przez Orianę Fallaci (wcieliła się w nią Maria Rosaria Omaggio ) i słynny strajk okupacyjny w gdańskiej stoczni, nie zabrakło również obrad Okrągłego Stołu.

W tej opowieści brakowało mi życia i inwencji twórczej, która pozwoliłaby na coś więcej niż sprawne przełożenie na taśmę filmową scen z życia polskiego noblisty. Tym, co bawi i ujmuje jest język samego Wałęsy i charakterystyczny dla tej postaci humor. Na Agnieszkę Grochowską (Danuta Wałęsa) patrzyłam z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony ta młoda i zdolna aktorka zagrała żonę swojego męża i z tej roli wywiązała się znakomicie, z drugiej szkoda, iż jedynym zadaniem, jakiemu musiała sprostać było odegranie kury domowej, kobiety, której całym światem jest coraz bardziej medialny mąż oraz dzieci.

"Wałęsa. Człowiek z nadziei"/ ITI Cinema Sp. z o.o.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei”/ ITI Cinema Sp. z o.o.

Ciekawym zabiegiem jest połączenie scen rozgrywających się tu i teraz z nagraniami archiwalnymi. W filmie zaskakuje również Dorota Wellman (Henryka Krzywonos) , która aktorsko bardzo dobrze sobie radzi.

Ten historyczny przekaz jest nudny i flegmatyczny, w widocznej w filmie podstawowej dawce historii trudno znaleźć dynamikę czy coś, co przyciągnie uwagę widza. Ponadto zastosowane w filmie skróty historyczne u bardziej wymagających odbiorców mogą wywołać irytację lub niedosyt.

„Wałęsa. Człowiek z nadziei” to również artystyczna deklaracja, bowiem nikt, kto obejrzy ten film, nie będzie miał wątpliwości, co do tego jakimi uczuciami Andrzej Wajda darzy Lecha Wałęsę .

W moim odczuciu film kuleje i w warstwie historycznej (historia w pigułce) i artystycznej (trudno znaleźć w nim coś więcej niż poprawną i tylko poprawną opowieść o dość ważnej dla Polski postaci). Mimo wszystko: dobrze, że ten film powstał, bowiem w czasach, w których istnieje przyzwolenie na historyczną ignorancję każdy sposób jej przekazania wydaje się potrzebny.

Ostatnimi czasy niektórzy zarzucali Allenowi , że już się skończył. A może artystyczny marazm dopadł nie Allena, a Wajdę?

Robert Więckiewicz i Andrzej Wajda/ ITI Cinema Sp. z o.o.

Robert Więckiewicz i Andrzej Wajda/ ITI Cinema Sp. z o.o.

Nie wiązałabym z tym filmem zbyt wielkich nadziei. Wprawdzie nie ma się czego wstydzić, ale i zachwycać się nie ma czym. W moim odczuciu jest to kolejne „edukacyjne dzieło”, na które karnie będą maszerowały wszystkie wycieczki szkolne. Koszy produkcji z pewnością się zwrócą, a film ma szansę stać się kasowym sukcesem. Tylko… czy o to chodziło?

"Wałęsa. Człowiek z nadziei"/ ITI Cinema Sp. z o.o. Gatunek: Biograficzny, Dramat
Produkcja: Polska
Premiera: 4 października 2013 (Polska) 5 września 2013 (świat)
Reżyseria: Andrzej Wajda
Scenariusz: Janusz Głowacki
Obsada: Robert Więckiewicz, Agnieszka Grochowska, Maria Rosaria Omaggio, Zbigniew Zamachowski, Dorota Wellman, Cezary Kosiński, Maciej Stuhr
Dystrybucja: ITI Cinema Sp. z o.o.
Czas trwania: 127 minut